Czuję się dzisiaj jak kupa gówna z przewagą kupy... Można by się zastanowić jaka jest różnica między jednym, a drugim. Otóż moim zdaniem gówno jest jednak bardziej zwarte. A kupa, jak to kupa, taka niewyraźna trochę i mało konkretna.
Pochorowałam się. Nic nowego, od początku ciąży byłam chora już jakieś pierdyliard razy. Morfologia od początku była do dupy. Wyrok: anemia ciążowa. I nie ma takiej ilości żelaza, którego połknięcie spowodowałoby polepszenie wyników. Marzy mi się jeden dzień bez cieknącego nosa.
Jeszcze dowiedziałam się w zeszłym tygodniu, że mam cukrzycę ciążową.
Na badanie krzywej cukrowej pojechałam święcie przekonana, że problem cukrzycy mnie nie dotyczy. Jestem szczupła, zawsze byłam, nigdy nie miałam problemów z cukrem, w miarę zdrowo się odżwiam, nie rzucam się na jedzenie w ciąży, jem mało słodyczy, bo nawet nie lubię, u mnie w rodzinie nikt nie choruje na cukrzycę. Nie jestem w żaden sposób obciążona. Więc skąd to cholerstwo się przypałętało?
Od tygodnia chodzę głodna. Wcześniej zajadałam się węglami i tłuszczami, bo to powodowało, że czułam się najedzona, a z drugiej strony nie musiałam jeść dużo. Nie mogę zjeść dużo, bo albo mi się ulewa, albo pali mnie zgaga. Niestety, musiałam odrzucić węglowodany, szczególnie te proste. Jem mało, jem zdrowo, jem niesmacznie! Wcześniej jadłam dość tłusto, ale bez przesady. I mało. Uwielbiam tłuszcz. Tłuszcz jest nośnikiem smaku. Teraz dla mnie wszystko jest takie suche i takie mdłe. Muszę jeść 6 posiłków dziennie, bawić się w komponowanie, urozmaicanie i mielenie w paszczy obrzydliwości, co dwie godziny. A mnie się nie chce tracić życia i czasu na zamartwianie się o harmonogram posiłków i liczenie indeksu glikemicznego. Lubię gotować, ale to na co mam ochotę i wtedy kiedy mam ochotę. Efekt tygodniowej diety jest taki, że schudłam 3 kg. Przecież moja ginekolożka się załamie! A ja naprawdę dużo i często jem, aż mi się podnosi, tylko co z tego skoro się nie najadam. Jestem sfrustrowana. Kur*a!
Jeszcze jak sobie przypomnę samo badanie... BrRRR. Glukoza 75 g nie taka straszna w smaku, dla mnie wygazowana cola, ale da się wypić bez wykręcania mordy. Również nieźle się po niej czułam. Żadnych mdłości, senności, wymiotów, biegunek, wszystko super jak ta lala. Jedynie głód dokuczał, bo jak wiadomo jest to badanie na czczo Siedziałam sobie na korytarzu, czekałam i czytałam "Wichrowe wzgórza". Natomiast absolutnie nie do przyjęcia było trzykrotne nakłuwanie w tę samą żyłę. Mam cholernie trudne żyły, ile pielęgniarki się napocą przy mnie aby pobrać cokolwiek, to dramat. Z lewej ręki już poraz któryś nie dało się pobrać krwi, został mi jedynie ogromny siniak i ból utrzymujący się od tygodnia. Prawa ręka też niestety ucierpiała. Wyglądam jak ćpunka po weekendzie na ostrym haju.
Jeszcze co chwilę słyszę propozycje zjedzenia czegoś tłuściutkiego, a ja jak matrę powtarzam: "Nie mogę białego chleba, nie mogę tej zupy, jest na tłustej śmietanie, nie mogę ziemniaków, nie mogę rozgotowanego, białego ryżu, nie mogę smażonego, tak, ta kaszanka również jest za tłusta, schabowy w panierce to również jest danie smażone" itd. itp. Odkąd dowiedziałam się o cukrzycy w domu zaroiło się od ciast, ciasteczek, pralinek i torcików. Na paterach znalazły się zakazane owoce. Brakuje mi wsparcia. Lodówka wypełniona po brzegi smalcem, kaszanką i jajami, a ja głodna z temperaturą. Chyba jednak muszę zmobilizować się i wyjść na zakupy. W dobie kryzysu ratują mnie chude kabanosy (na szczęście mogę i to w każdej ilości), ale ile ja się naszukałam aby znaleźć takie bez cukru i bez syropu glukozowo-fruktozowego! Wędliny sprzedawane w sklepach to jakaś farsa. Rozżalona i obrażona na przemysł masarski w ostatnią sobotę kupiłam ogromną pierś z indyka i upiekłam pieczeń na kanapki oraz jako przekąskę.
Na stronie cukrzyca.pl wyczytałam, że aby zapewnić stały poziom cukru przekąski muszą być odpowiednio dobrane pod względem zawartości węglowodanów.. Wiadomo jak ważne są przekąski w czasie ciąży, bez nich ciężarówka chodzi głodna i zła. Zatem bezpiecznie możemy jeść:
„Dobre” przekąski:
Obrane marchewki, ogórki zielone, kiszone, konserwowe, kapusta kiszona
Surówki warzywne (pomidor + cebula + jogurt naturalny; marchewka +
jabłko; mizeria z jogurtem; zielona sałata + pomidor + oliwki)
Owoc (1małe jabłko, 1/3 szklanki malin, 1 mały grejpfrut, itp)
Kisiel bez cukru, galaretka owocowa, mus bez cukru
Sok pomidorowy, sok wielowarzywny
Pieczywo chrupkie razowe (2 sztuki) typu WASA
Pieczywo chrupkie ryżowe (wafle okrągłe) – 1,5 sztuki
„sałaty świata” (gotowe mieszanki warzywne różnych rodzajów sałat)
Produkty, które zawierają śladowe ilości węglowodanów lub nie zawierają ich w ogóle:
Kefir naturalny – 1 małe opakowanie (200g)
Jogurt naturalny – 1 małe opakowanie (150g)
Maślanka naturalna – 1 szklanka (200ml)
Twarożek ziarnisty naturalny (200g)
Serek wiejski naturalny lub z dodatkiem szczypiorku, rzodkiewki, pomidora (200g)
Warzywa (z wyjątkiem roślin strączkowych, ziemniaków oraz marchewki)
Wędliny, kabanosy, porcje mięsa bez panierki
Ryby bez panierki i sosów (wędzone, gotowane, pieczone, itp.)
A teraz idę ugotować potrawkę z kurczaka, cukinii i pomidora. I zjem go z kaszą gryczaną! A tak marzą mi się gotowane młode ziemniaczki (dużo) ze smażonym boczkiem (dużo) i duszoną młodą kapustką na masełku... Om nom nom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz