poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Rzecz o "przyjaciółce" cukrzycy II

Nie mam żadnej cukrzycy ciążowej. Taa daam. Chyba nigdy nie miałam, pomimo kiepskiego wyniku krzywej cukrowej. Zakupiłam glukometr, aby obserwować glukozę po jedzeniu. Parametry na czczo i po jedzeniu wychodzą wszystkie odpowiednie, niezależnie od tego, co zjem z listy produktów "ok" i "fe". Nawet po dużej porcji lodów śmietankowych normy cukru są prawidłowe.
W każdym razie zaczęłam się lepiej odżywiać. To na plus. Mniej słodyczy, mniej białego pieczywa, mniej smażonego i tłustego. Efekt 3 tyg. diety przeciwcukrzycowej to 2 kg mniej
, co nie wywołało zadowolenia mojego lekarza, chociaż wcale się nie głodziłam. Jadłam zgodnie z zaleceniami dietetycznymi. Śmiem twierdzić, że ta cukrzyca ciążowa to trochę naciągana sprawa. Bo niby dlaczego normy są zaniżane dla kobiet w ciąży? Skoro ciąża to nie choroba, to normy powinny pozostać niezmienne, czyli do 160 mg/dl 2 godz. po posiłku, po 160 mg/dl to nietolerancja glukozy, a po 200 cukrzyca. Cała filozofia.
Zacytuję Wiliama i Marthe Sears z "Księgi ciąży":
"W przeszłości, by wykryć cukrzycę ciężarnych, przeprowadzano test obciążenia glukozą."(...) - Zauważył ktoś słowo w przeszłości? W Polsce w dalszym ciągu jest to obowiązkowe badanie między 24 a 28 tygodniem ciąży! - "Fakt, że wykryto dwa problemy związane z tym badaniem, doprowadził do stopniowego wycofywania się z niego w ostatnich latach. Po pierwsze, wyniki odstające od normy mogą doprowadzić do niepotrzebnych zmartwień. Po drugie, założenia tego badania nie są mądre. Jak powiedziała nam pewna matka: "Nie chciałam poddać się temu badaniu. Jeśli i tak nie odżywiam sie w ten sposób (co oznacza, że nigdy nie zjadam 10-20 łyżeczek czystego cukru), to jakie znaczenie mają wyniki badania w moim przypadku?". Uważamy, że ma ona rację. Mówiąc lekarskim żargonem: przeprowadzanie badania w nienaturalnych warunkach jest obarczone ryzykiem uzyskania nienaturalnych i bezwartościowych wyników. Wielu lekarzy uznało, że rutynowe przeprowadzanie tego badania ma więcej minusów niż plusów". Czy powinnaś zatem poddać się testowi obciążenia glukozą? Naszym zdaniem - raczej nie. Analizy przeprowadzone w 2006 roku przez American Journal of Obstetrics and Gynecology sprawdzały różne sposoby wykrycia cukrzycy ciężarnych: za pomocą badania poziomu cukru we krwi na czczo, badania poziomu insulinyna czczo oraz trzygodzinnego testu obciążenia 100 g glukozy. Najdokładniejsze okazało się badanie poziomu cukru we krwi na czczo oraz badanie poziomu insuliny na czczo. Wyniki analizy są takie, że samo badanie poziomu cukru we krwi na czczo lub w połączeniu z badaniem poziomu insuliny na czczo jest bardziej czułe i właściwe od testu obciążenia glukozą, szczególnie w przypadku kobiet, które wolą unikać wypicia roztworu 100 g cukru - produktu nienaturalnego i wprowadzającego chaos do biochemicznej równowagi organizmu."
Podchodząc do tego badania wychodziłam z podobnego założenia i wychodzę nadal. Nie mogę powiedzieć, że żałuję, że je zrobiłam, bo dzięki temu wiem dzisiaj więcej. Przy kolejnej ciąży jednak nie poddam się kolejnej krzywej cukrowej. Moim zdaniem w zupłności wystarczy badanie cukru na czczo i kontrolowanie się od czasu do czasu po posiłku glukometrem. Samo badanie krzywej cukrowej jest bardzo nieprzyjemne i bardzo stresujące. A jak wiadomo już sam stres znacznie podnosi poziom cukru we krwi.
Na koniec jeszcze dodam, że warto zadbać o odpowiedni poziom witaminy C i magnezu. Niedobory tych substancji odpowiedzialne są za nieprowidłową pracę trzustki, a co za tym idzie wydzielanie insuliny, która trzyma nasz cukier w ryzach. I kolejna sprawa, warto wyeliminować pszenicę. Mnie przy okazji wyszła nietolerancja pszenicy. Po odstawieniu chlebka, naleśniczków, pierożków zniknął katar (czego w ogóle na początku nie zauważyłam i nie wiązałam z tym), katar powrócił, gdy skusiłam się na kanapki z chleba pszennego. Nagle zaśluzowały mi się zatoki, a katar dopiero minął po 48h (tyle mniej więcej utrzymuje się gluten pszeniczny w organizmie), całe szczęście, że się nie kumuluje i organizm szybko pozbywa się złogów. Nie twierdzę od razu, że u Ciebie będzie podobnie. Pamiętać należy, że alergia to nie to samo, co nietolerancja. Ale liczba ok. 50% osób nietolerujących pszenicy robi wrażenie. W końcu dzisiejsza pszenica, to najbardziej zmodyfikowane zboże, zawiera jedynie puste kalorie i absolutnie zero korzyści dla zdrowia. Kolejnym plusem wyeliminowania produktów z pszenicznej mąki, było zniknięcie zgagi. Cudowne uczucie, gdy wreszcie nic nie pali w gardle!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz