![]() |
| Radosna twórczość mojego męża |
Gdy dowiedziałam się siedem miesięcy temu o ciąży przeżyłam szok, no dobra, delikatny szok. W końcu kobieta po trzydziestce, która regularnie współżyje ma schowane gdzieś tam z tyłu głowy, że "z tego może być dziecko". Wchodziłam właśnie od paru mięsiecy powoli w nowy związek, więc nie był to najlepszy czas na zakładanie rodziny, ale stało się. Aktualnie słowo "powoli" zupełnie wykreślam z mojej rzeczywistości. Czy się cieszę? Przeogromnie! Choć macierzyństwo nigdy nie było moim marzeniem, a od dzieci stroniłam jak mogłam, no dobra, nawet słowo 'nie przepadałam' nie będzie nadużyciem, to cieszę się ogromnie z tego, że będę mamą. Moje szczęście wynika również z tego... bo jak się okazało... Mam przy sobie wspaniałego i wyrozumiałego faceta, takiego uszytego na miarę, dzieki któremu doświadczyłam i doświadczam każdego dnia czym tak naprawdę jest miłość. Moje życie jakoś tak nabiera całokształtu i... sensu. Oczywiście jest też wiele obaw, hormony w ciąży dają mi nieźle popalić, stałam się niesamowicie płaczliwa i drażliwa, ale o tym w późniejszym wpisie, bo ten niech stanowi swoisty wstęp i powitanie.
Jak ja się tutaj znalazłam i jaki będzie cel tego bloga? Otóż nie wiem. Obudziła się we mnie wraz z syndromem wicia gniazda potrzeba stworzenia małego pamiętnika. Myślałam już o tym wcześniej, ale jakoś tak za każdym razem próba zostawała zaniechana. Do dzisiaj.
A że jest późno, prawie północ, to też specjalnie nie będę się rozpisywać, aby zanadto nie rozbudzić mózgu, ostatnio mam problem z bezsennością. A to nie takie ułożenie, a tu jakiś taki lęk nocny, a to setki myśli, a to nowy pomysł na nowe ubranko dla bąbla, a to nagła potrzeba kupienia laktatora na allegro, bo ktoś wygrał w konkursie i sprzedaje po okazyjnej cenie plus smoczek uspokajający gratis, funkiel nówka normalnie. I jakby ktoś tu trafił z problemem bezsenności to polecam:
- melisę
- ciepłe mleko
- utwory Korteza puszczane ciuchutko do uszka.
Nie polecam:
- używania komputera przed snem
- myślenia o porodzie (wiem, wiem... cholernie ciężkie w realizacji).
A zatem zgodnie z moimi radami wyłączam komputer i idę przyrządzić napar z melisy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz